wtorek, 26 września 2017

Ślub ze szwajcarską dokładnością. Szwajcaria

Tym razem na urlop udaliśmy się znów w lekko egzotyczne, mało turystyczne wśród Polaków miejsce. Polecieliśmy do Szwajcarii. Dlaczego tam? Bo tam są znajomi, którzy nas zaprosili i ugościli jak króla i królową. A bilety były tańsze niż za Pendolino na trasie Gdynia - Warszawa - Gdynia. Jak tu nie korzystać?

prom w miasteczku Videy
Szwajcaria to?!

Jaka jest Szwajcaria? Kolorowa! Zielona i niebieska. Dookoła góry, góry, góry i góry. Gdzie się nie obejrzeliśmy to góry oraz woda. A także bardzo różnorodna. W Szwajcarii oficjalnie można posługiwać się w czterech językach - niemieckim, francuskim, włoskim i retromańskim. Niemiecki w okolicy stolicy kraju, Berna jest niepodobny do niemieckiego. Berneńczycy posługują się berneńskim, czyli dialektem. We francuskiej części można porozumieć się po niemiecku, ale w większości miejsc można porozumieć się tylko po francusku. W części włoskiej, można porozumieć się tylko po włosku. Ani po angielsku, ani po francusku, ani po niemiecku, po polsku też nie dało rady... No cóż z włoskich słów znamy tylko pizza, espresso, bambino i ti amo. Ale udało nam się zjeść pizzę, lody i wypić kawę. Więc chyba nie było, aż tak źle.

Jest to bardzo dobry kierunek na podróż poślubną. Po każdym dużym jeziorze, na pewno po jeziorze Czterech Kantonów i po Jeziorze Genewskim pływają promy. Na takim promie można spędzić cały dzień, czując się trochę jak na Morzu Śródziemnym, wtulać się w drugą osobę i podziwiać widoki.

widok na Lucernę z promu płynącego po jeziorze Czterech Kantonów

Można korzystać z wielu kolejek górskich, które wjeżdżają na szczyt. W taki sposób "zdobyliśmy" trzy szczyty. Na wielu szczytach jest restauracja, w której można zrobić przyjęcie weselne, a ślub zawrzeć na szczycie :)

widok z Niesen - 2336 m n.p.m.

A sesję poślubną można zrobić wszędzie, nawet na pastwisku. Krowy są przyjaźnie nastawione, często nawet nie reagowały, jak przechodziliśmy obok nich.


A w ogrodzie różanym - Rosagarten, także mężczyźni mogą zobaczyć i poczuć kolorowe róże. 
róża Wedding Bells 
Coś ślubnego?
W Bernie w katedrze spotkaliśmy się, tak jak w Islandii, zakaz wchodzenia do środka w momencie, jak trwa ślub. (Co raz bardziej podoba nam się ten pomysł. Ale w Polsce, nie do przyjęcia.) Boczne wejście prowadziło na wieżę widokową, a jedna ze ścian była szklana, więc widziałam akurat wejście pary młodej.

tabliczka przed wejściem do kościoła 
Także w Bernie, na jednej z ulic para młoda robiła sobie sesję poślubną.
W włoskiej części, w Locarno salon sukni ślubnych, także w Thun.
suknia z salonu w Thun
W Bernie bardzo dużo sklepów z rzeczami do rękodzieła - tekturowe litery, specjalne papiery, ozdoby, naklejki i co dusza zapragnie.

A w Vevey, we francuskiej części... Ech... Ach...
Piękna, z 1910 roku karuzela, taka jak z filmów. Bardzo chciałam się nią przejechać. Okazało się, że właścicielem jej, jest Polak. Pan się bardzo ucieszył, jak usłyszał polską mowę i uwaga... Polacy korzystają u niego za darmo z karuzeli!! Pan pochodzi z Przemyśla i karuzelę ma od 10 lat. Karuzela jest przepiękna, nie wiem ile trwała przejażdżka, ale było mi mało. Uśmiech miałam od ucha do ucha! Bardzo Pana pozdrawiamy i jeszcze raz dziękujemy :)



A z ciekawostek.
Śluby cywilne są udzielane tylko w godzinach pracy urzędu, czyli najwięcej ślubów jest w piątek, do zamknięcia urzędu, czyli do około 17. Każdy chce mieć wolny weekend.

Czy jeszcze kiedyś chcielibyśmy pojechać do Szwajcarii? Tak, jeśli będzie okazja, to tak. Nie zwiedziliśmy Zurychu, Engelbergu (jako była wielka fanka skoków narciarskich, Engelberg, to... fani wiedzą o czym piszę) i Zermattu (jako ekoludek). I pewnie znalazło by się jeszcze wiele ciekawych miejsc do zobaczenia.
Warto odwiedzić Szwajcarię.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz