piątek, 30 października 2015

Pierścionek z szafirem

Szafirowe morze... jest piękne i gdzieś na pewno na świecie jest. Chciałabym się kiedyś w nim przejrzeć i zachwycić się kolorem.
Szafirki to piękne, drobne kwiatki idealne na ślub wczesno wiosenny.
Szafir - kamień, bardzo twardy minerał, dość rzadki, wykorzystywany w jubilerstwie. Szafir to moje marzenie.
Spotykane są także szafiry o innej barwie, tj.: biała, bezbarwna, jasnoróżowa, czerwony, pomarańczowoczerwony, purpurowy, fioletowy, fioletowoniebieski, zielony, jasnoniebieski, szary, brunatny, czarny.
Występuje na Sri Lance, w Kambodży, w Indiach, Australii, Tajlandia, Tanzania, USA, Rosja. W Polsce występuje na Dolnym Śląsku koło Karpacza białe i przezroczyste szafiry.
Wykorzystywany jest do produkcji... igieł do gramofonów, oraz m.in. do wyrobu drogiej biżuterii.

Najsłynniejszy szafir?

Pierścionek księżnej Diany i Kate, czyli jeden i ten sam. W 1981 roku, gdy książe Karol kupował pierścionek Dianie, był wart 28 000 funtów. W 2011 roku książe William podarował pierścionek z diamentami i szafirami, swojej ukochanej Kate i był wart 300 000 funtów (trzy razy więcej niż pierścionek zaręczynowy królowej Elżbiety). Szacuje się, że za dwadzieścia kilka lat pierścionek może być wart około miliona funtów. Wzór tego pierścionka jest najczęściej kopiowanym pierścionkiem zaręczynowym świata. Pierścionek ten to 18-karatowy szafir, otoczony 14 diamentami umieszczonymi w białym złocie i pochodził z kolekcji Gerrard Jewellers.


W 2010 roku, kiedy ogłoszono zaręczyny, świat oszalał na punkcie szafirów. Niestety cena wzrosła i wciąż jest wysoka. Marzył mi się szafir, ale Chłop Cyklop słuchał mnie na tyle dobrze, że zgadza się odcień kamienia :p jest niebieski, kiedyś napiszemy Wam o moim pierścionku zaręczynowym i o jego kamieniu.
Tak jak wspomniałam szafiry były i są bardzo drogie. Pomarzyć można, pooglądać także.
Dziś kilka propozycji pierścionków z szafirami.

Pierścionki z kolekcji Apart.



Pierścionki z kolekcji Yes.



Pierścionki z kolekcji W. Kruk




Chłop Cyklop: "Jeśli kiedyś znajdę na straganie, to Ci kupię pierścionek z szafirem. Wyjdzie, że jestem sknera"
Pańcia Ańcia: "Nie sknera, tylko z poczuciem humoru."


środa, 28 października 2015

Wasze śluby. Natalia i Darek.

Parę miesięcy temu, dokładnie latem byliśmy na ślubie i weselu. Nawet kilka zdjęć umieściłam dla Was na facebooku.
Teraz pojawiły się oficjalne zdjęcia. Za zgodą młodej pary oraz fotografa fotoinlove zdjęcia możemy Wam pokazać.
Zabierzcie kubek dobrej herbaty i zapraszam do oglądania.
Był to ślub, którego byliśmy bardzo ciekawi. Wiedzieliśmy, że będzie w stylu piłkarskim, ale co dokładnie będzie, nie wiedzieliśmy nic.
Zaczęło się wszystko od zaproszenia na mecz, tzn. na ślub 25 lipca 2015. W kościele była murawa po której szli Państwo Młodzi. Natalia miała piękną sukienką, w stylu, który uwielbiam i do tego czterometrowy welon. Teraz nie wiem, czy mieli w planach, czy może dopowiedziałam sobie, ale coś mi świta, że Darek miał mieć ubrane trampki. Miał eleganckie buty, a Natalia miała zielone szpilki. Więc trampek i akcentu piłkarskiego w bukiecie, nam zabrakło na ich ślubie. Tylko dwóch rzeczy nam zabrakło! Ktoś z gości wręczył im bukiet z małymi piłkami w środku.
Ponieważ był to ślub piłkarza, a na boisku nie może zabraknąć wuwuzeli, takowe zakupiliśmy i pod kościołem trochę hałasu narobiliśmy :)
Wesele odbyło się w Karczmie Faltom w Nowym Dworze Wejherowskim. Po wejściu witała nas tablica z rozmieszczeniem gości, która z daleka przypominała... boisko. Na stołach czekały na nas winietki, menu z akcentem piłkarskim oraz każdy z gości dostał kubek z nadrukowanym boiskiem, imionami młodych i datą ślubu. (Właśnie teraz z kubka jem galaretkę).
Wieczorem wjechał tort... oczywiście z piłką w środku. Na słodkim stole można było zjeść babeczki piłkarskie.
Chorągiewki, którymi można było kibicować w kościele, zostały użyte do dekoracji stołów, zostały wsadzone między białe mieczyki.
Na weselu można było kupić Gazetę Wyborczą, która opisywała ślubomecz roku :) Można było posłuchać pięknego mini koncertu brata świadka Pana Młodego z jednym z gości, jak się później okazało gitarzysta Brathanków. Można także było pośpiewać szanty (Chłop Cyklop pochodzi z daleka, pierwszy pobiegł do mikrofonu i śpiewał. Ja pochodząca z Gdyni znam szanty w ilości... zerowej). Były także filmiki przedstawiające życie młodej pary oraz życzenia niespodzianka dla Pana Młodego od Mateusza Borka.
Sesja zdjęciowa została zrobiona na stadionie piłkarskim, były korki i... sami spójrzcie na buty Natalii.

Wesele według nas było super zrobione, motyw piłkarski wszędzie świetnie "zagrał". Gratulujemy pomysłu Natalii i Darkowi. Dziękujemy, że mogliśmy uczestniczyć w Waszym święcie :)

Chcielibyśmy, żeby wiele par robiło wesela tak świetnie przygotowane, bez zadęcia i z pomysłem.
Miłego oglądania.

Były piłki spinki,

zielone buty,

piękna sukienka,

fajne obrączki,

bukiet z piłkami,

chorągiewki do kibicowania,

murawa w kościele,

a na niej długi welon.

Jezioro,

las,

kubki,

menu,

rewers menu,

tablica rozmieszczenia gości,

i znów chorągiewki, tym razem w innym wcieleniu,

babeczki piłkarskie,

tort z piłką,

 
i gazeta 

oraz zaskoczeni Państwo Młodzi.

A na prawdziwej murawie,

były prawdziwe korki,

i data, gdyby ktoś zapomniał,

oraz korki i trampki na szpilce,

oraz prawdziwy bramkarz,

i bramkarka :)

A na koniec, unoszący się nad taflą morza Natalia i Darek.

poniedziałek, 26 października 2015

Książka Bridelle Style

Cała branża ślubna, łącznie z nami czeka na TO. TO, to książka Bridelle Style.

Książka BRIDELLE STYLE to pierwsza polska książka ślubna napisana przez założycielkę bloga Bridelle.pl i redaktor naczelną magazynu Bridelle Style - Karolinę Waltz. Autorką zdjęć w całej książce jest Magdalena Piechota. Za aranżacje, scenografie i florystykę wszystkich realizacji odpowiedzialna była Anna Matuszewska.
Ogromna, 330-stronicowa książka to 17 sesji stylizacyjnych w 17 różnych stylach! Bohemian, vintage, rustic, decadence i wiele innych - jakikolwiek styl wybierzesz na swój ślub, znajdziesz go z pewnością w tej książce.
Każda sesja to perfekcyjnie przygotowana stylizacja i aranżacja. Przy wszystkich realizacjach udział wzięło ponad 150 osób! Suknie od projektantów z Polski i całego świata. Zjawiskowe aranżacje, rozbudowane scenografie i najpiękniejsze dekoracje kwiatowe.
Książka BRIDELLE STYLE łączyć będzie piękno słynnych, ślubnych sesji stylizacyjnych ekipy Bridelle i praktyczne pomysły dla przyszłych Panien Młodych, palety kolorystyczne, podpowiedzi jak sprawić, aby ślub był niezapomniany.
Czegoś takiego polska branża ślubna jeszcze nie widziała!



Będziecie mogli wygrać egzemplarz książki w konkursie, który wkrótce ogłosimy na naszej stronie! 

My oczywiście czekamy na sesję morską, marynistyczną. Wiemy, że kilka zdjęć zostało zrobionych niedaleko nas w Rzucewie, w słynnej Cegielni. Nie możemy się doczekać :)








czwartek, 22 października 2015

Turecki ślub

Dokładnie tydzień temu o tej porze byliśmy w Turcji, było ciepło, słonecznie i tylko 32 stopnie.

Jak Turcja, to przedstawimy Wam trochę zwyczajów i obyczajów tureckiego ślubu.
Przed ślubem para młoda musi się zaręczyć. Dostają obrączki związane tasiemką, które nosi się na prawej ręce. Tą tasiemkę musi przeciąć starsza kobieta z rodziny, nie rodzicielka. Od tego momentu para jest zaręczona.

Wieczór panieński to nic innego jak noc henny. W wieczór i noc maluje się ręce panny młodej, która jest ubrana w tradycyjny czerwony strój z czerwonym welonem. Pannie Młodej maluje się na czerwono, także zagłębienie otwartej dłoni. W trakcie zaręczyn młodemu podaje się słoną kawę na znak, że małżeństwo nie będzie słodkie.

W Turcji ślub religijny jest prawnie zakazany, ze względu na laickość kraju. Nie znaczy, to, że śluby się nie odbywają. Śluby muzułmańskie się odbywają, ale skromne i z udziałem młodych, świadków oraz imama. Ślub taki bardziej bierze się dla tradycji.
W tureckiej ceremonii, wystarczy powiedzieć swoje imię i nazwisko, oraz słowo "tak", aby uznać parę za małżeństwo. Podpisuje się dokumenty i dostaje się książeczkę ślubną, gdzie dwanaście stron jest zarezerwowanych dla sześciorga dzieci.
Państwo Młodzi mają na sobie długą i szeroką szarfę do której w trakcie ślubu przypina się monety i pieniądze, które mają symbolizować bogactwo. Pan Młody niebieską, a Panna Młoda czerwoną szarfę.
Typowy ślub turecki trwa kilka dni. Uroczystości po ślubne rozpoczynają się oddzielnie, kobiety bawią się razem, mężczyźni razem.
Tort weselny jest atrapą dla gości i fotografów. Piękny, tory marzeń wjeżdża na salę, młodzi nie dostaną noża do pokrojenia, dopóki kelner nie dostanie napiwku. Nóż nie może być zwykłym nożem, to osmański miecz. Goście dostają tort, który przyjechał na salę z cukierni już pokrojony.


W hotelu spotkaliśmy parę niemiecką pochodzenia tureckiego (w Niemczech żyje bardzo dużo Turków). Ona nie była ortodoksyjną muzułmanką, bo miała tylko chustę na głowie, ale po rękach widać było, że są w podróży poślubnej. Miała ślady po hennie, po pięknych wzorach i miała we wnętrzu dłoni ślad o czerwonym zabarwieniu.
W Manavgacie natrafiliśmy na salon sukien ślubnych. Trudno nam powiedzieć, czy salon był otwarty, czy zamknięty. Turcy nigdzie się nie spieszą, więc możliwe, że nikt jeszcze nie zdążył otworzyć salonu. Zdjęcia sukienek zrobiliśmy zza szyby, więc są nie wyraźne. Niestety nie było typowej tureckiej, mocno zabudowanej sukienki. Sukienki są coraz bardziej odkryte, tak jak w Europie.





środa, 21 października 2015

I do, I do, I do, I do :)

Kiedy dowiedziałam się, że Magda i Maciek chcą zorganizować spotkanie blogerów ślubnych, to byłam zachwycona pomysłem. Niestety termin nam nie odpowiadał. Kilka tygodni później, okazało się, że będziemy na spotkaniu!! Radości nie było końca! Napisałam mejla do Magdy i Maćka i takim sposobem znaleźliśmy się w gronie szczęśliwców.
Magda i Maciek prowadzą bloga Zrób swój ślub. Jest to bardzo fajny, bardzo dobrze prowadzony blog, lubię do nich zaglądać.
Z lekko bijącym sercem dotarliśmy Warszawy. Najpierw hotel, a później z hotelu droga do Pianki, internety wskazywały, że droga będzie trwać godzinę. Internet nie wskazał nam jednak tego, że utkniemy w korku w centrum miasta w sobotę. I że nie dotrzemy na czas. Ale tenże internet pokazał nam również, że z dwoma przesiadkami spod metra dotrzemy.
Dotarliśmy do Pianki (cukierni) i na progu przywitała nas tablica informująca o I spotkaniu blogerów ślubnych!! A tuż za progiem jak na gospodarzy przystało, witali nas Magda i Maciek. W środku było ładnie i... ślubnie :)
Początek, wiadomo, jak się nikogo nie zna, to bywa trochę sztywny. Lody zostały przełamane po prezentacji Annais Bridal.
W czerwcu byliśmy na pokazie Annais, a teraz mieliśmy okazję obejrzeć suknie z bliska.
Dziewczyny z Annais opowiadały co będzie królować w nadchodzącym sezonie. Będą królować między innymi, pięknie zdobione plecy. Coś, co mi się ostatnio bardzo podoba.



Później można było sukienki pooglądać, podotykać i przymierzyć. Była jedna sukienka, która mi się bardzo podobała i bardzo żałuję, że nie było takiego modelu cztery lata temu, kiedy ja szukałam swojej wymarzonej sukni.

Tak, w tej sukience mogłabym się zakochać, a nawet w niej się zadurzyłam. Piękna koronkowa góra i gładki, atłasowy dół. Prosty bez żadnych zdobień.
Jeśli sukienki, to muszą być buty. Najlepsze. Czyli Ksis! I znów można podotykać, porobić zdjęcia i pozachwycać się.




Po tylu wrażeniach wizualnych, przyszła pora na deser :) A na deser nacked cake. Ostatnio zachwycona nimi jestem. Więc, do dzieła. W tej części warsztatów do it your self, to Chłop Cyklop świetnie sobie radzi. Oddałam pałeczkę. 




Przyszła pora na warsztaty z dekoracji stołów. Tym razem, to ja zrobiłam dekorację z numerem stołu. Długo nie zastanawiałam się, jak to zrobić, dłużej zastanawiałam się, jaki numer stołu napisać. Padło na piątkę. 


Był także pokaz makijażu ślubnego, fantastycznie pokazała to nam Oliwia z Makeitup. Niestety nie mogliśmy czekać do końca spotkania, więc nie załapaliśmy się na warsztaty z dodatków do włosów Kasi Rodak.
Po między warsztatami odkryliśmy coś. Tym czymś są zaproszenia na tkaninie!! Szał, po prostu szał!! Jesteśmy nimi zachwyceni!! Chcecie wiedzieć więcej? Mocem, Wam udzieli informacji.



Miałam okazję poznać wiele ciekawych osób. Poznać dziewczyny, które często podglądam, podczytuję. Nawet z niektórymi zrobiłam sobie zdjęcie w fotobudce :)
Naszym skromnym zdaniem - było superowo. Chcemy więcej takich spotkań. Magdo, Maćku, za rok II spotkanie blogerów ślubnych??