poniedziałek, 30 listopada 2015

Jest szaro. Jest różowo.

Poszukuję pana młodego, który dobrowolnie, pod żadnym przymusem zdecyduje się na różowy, jako kolor przewodni ślubu. Poszukuję panny młodej, która zdecyduje się na szary kolor jako motyw przewodni ślubu.
Ciężko będzie ze znalezieniem takiej pary...
A gdyby tak do szarego i różowego koloru dodać bieli? Rozjaśnić te dwa kolory i po zmieszaniu, pojawi nam się pudrowy róż i delikatny szary.
Czy w tym momencie znajdę parę, która zdecyduje się na te kolory?
Już prędzej :)
A co powiecie na pudrowy róż, który przy kolorze sukienki panny młodej, jest dosłownie delikatnie ciemniejszy? Coraz bardziej dostępny dla Was?
A jak Wam pokażę parę młodą, która połączyła delikatny szary kolor z pudrowym różem? Ślub zrobił się bardzo elegancki, a zarazem romantyczny.

Ślub odbył się... w 2013, czyli znów staroć Wam pokazuję :) W Gaynes Park na północ od Londynu.
Drużbowie pana młodego mieli szare garnitury, a panny młode różowe sukienki, które miały szary pasek. Panna młoda miała bukiet z różowych róż i gipsówki. A druhny bukieciki z gipsówki.
Piękna sukienka była przepasana różową szarfą i została zaprojektowana przez pannę młodą, a uszyta przez zdolną ciocię.
Ceremonia zaślubin miała miejsce w ogrodzie, na drzewach wisiały różowe i szare pompony z tiulu. Miejsce, w którym Amanda i Ediz składali sobie przysięgę była udekorowana gipsówką, różami i drewnianymi inicjałami młodej pary.
Na stołach oczywiście, królowały róże i gipsówka, w małych, uroczych słoiczkach, a winietki zostały zrobione z szarej tektury i przywieszone do krzeseł.

Co mi się podoba w tym ślubie? Dwa kolory, które zostały użyte, dwa rodzaje kwiatów. (Choć nie przepadam za różami, w tym ślubie idealnie pasują.) Połączenie tych kilku rzeczy sprawiło, że ślub okazał się dograny w każdym szczególe.

Chłop Cyklop: bardzo ciekawe połączenie szarego i różowego. Panna młoda miała fajny pasek przy sukience, a sukienka miała ładne plecy. Buty są niezłe! Połączenie różowego kolory z szarym, w tym wykonaniu przemawia do mnie.











zdjęcia: Dasha Caffrey

piątek, 27 listopada 2015

Bridelle Style - nasza recenzja. Mały konkurs.

Kiedy usłyszałam, że Bridelle jest w trakcie pisania książki, to zastanawiałam się, co może w niej się znaleźć? Jak to co? Pół internetu i pół świata!
Mieliśmy i mamy tą przyjemność być patronem medialnym tejże wspaniałej książki. Czekaliśmy na nią i czekaliśmy. Wtedy, kiedy już połowa internetu zachwycała się książka, my wciąż czekaliśmy, na książkę, która była... u sąsiadów za ścianą.
Kiedy w końcu udało nam się dostać paczkę, usiadłam na środku pokoju i zaczęłam rozpakować z folii. Ciekawość zżerała także naszego psa, który czuł zapach, zapach farby drukarskiej, który uwielbiam.
Po rozpakowaniu czekała na nas ONA! Pięknie zapakowana z małą dedykacją od autorki. (I w tym momencie pomyślałam, że chyba jeszcze nigdy nie dostałam tak zapakowanej książki. Księgarnie wysyłkowe uczcie się!)
Okładka mieni się, tytuł książki bardziej się błyszczy niż reszta, jest lekko wypukły. Już wiem, że dalej może być tylko lepiej. Otwieram, czuję się tak jakbym wchodziła do tajemniczego ogrodu. Czytam od pierwszej strony (nowo zakupioną książkę najpierw przeglądam, później zaczynam czytać), nie przeglądam. Pierwsza sesja - wieś! Kolejna sesja - morze, tutaj musiałam się zatrzymać na dłużej. Oglądam wszystko dokładnie, czytam, choć jest mało czytania. I wiecie co jest śmieszne? Modelka nosi moje panieńskie nazwisko, a wcale takie popularne nie jest :-) Przewracam dalej kartki, kartki są grube, papier jest przyjemny w dotyku.
Kolejna strona, kolejna sesja i kolejna i kolejna i kolejna. Sesji łącznie jest 17. Nie potrafię powiedzieć, która sesja jest dla mnie najładniejsza. Wszystkie są przepiękne! Po przejrzeniu całej książki zaczęłam się zastanawiać, który styl wykorzystaliśmy z Chłopem na naszym ślubie. Whimsical, bo mieliśmy sesję poślubną na plaży? Urban Chic, bo część sesji była na dachu budynku z widokiem na miasto? Lexington, bo nasze zaproszenia oraz cześć wystroju sali miała charakter morski? Gypsy, bo to jedyny styl z intensywnym żółtym w palecie kolorów?
Wiele stylów mieliśmy na naszym ślubie i weselu, udało nam się je połączyć.
Gdybym miała jeszcze raz przygotowywać ślub i wesele, zdecydowała bym się na styl glamour w połączeniu z urban chic. Glamour to czarno - biały styl w pasy, który bardzo lubię (jak myślicie, jak wygląda nasza łazienka?).
Czy warto mieć tą książkę na swojej półce? WARTO! Macie tak czasem, że jak przeglądacie jakieś zdjęcie to "coś" w nim jest takiego, że podoba się Wam? Ja tak właśnie mam, wiem, które zdjęcia pochodzą zza granicy. Ale wiecie co? Gdyby mi ktoś pokazał zdjęcia z książki w internecie, to bym stwierdziła, że to nie możliwe, żeby w Polsce była taka plaża (kilka kilometrów od naszego domu), taka szklarnia i taki fotograf. Zdjęcia są na bardzo, bardzo wysokim poziomie. Cieszą mnie jeszcze polskie sukienki, które są obłędnie seksowne. I niesamowita modelka Eliza. Na wielu zdjęciach jest obecna, ale na każdym jest inna. Cudownie się zmieniała.
Książkę Bridelle wyróżnia jeszcze to, że po każdym stylu jest jego dokładny opis. Panna młoda powinna mieć tą książkę. żeby móc lepiej i łatwiej odnaleźć się w gąszczu poszukiwań ślubnych. Książka Bridelle była potrzebna na polskim rynku ślubnym, żeby pokazać parom młodym, firmom dekoratorskim, florystom oraz fotografom, że da radę zrobić piękny, elegancki i wyśniony ślub, nie tandetny czy kiczowaty. Nie da rady? Jak ktoś uważa, że nie da rady to wręczcie im tą książkę.

Chłop Cyklop: Walczyliśmy o tą książkę jak lwy :p Podoba mi się, że osoba, która ma pomysł na swój ślub znajdzie w książce inspiracje, są przedstawione kwiaty, kolory, słowa kluczowe. Książka jest wiedzą w pigułce. Gdybyśmy pięć lat temu, mieli ją w ręku, to nasze wesele wyglądało by inaczej.

Panowie, zbliżają się mikołajki, święta, są to dni, że wielu z Was decyduje się zadać jedno z ważniejszych pytań swojej ukochanej: "czy wyjdziesz za mnie?". Jeśli już macie pierścionek kupiony, to do pierścionka, kupcie, daję Wam dobrą radę, książkę Bridelle. A możecie ją kupić, podpowiem Wam na stronie http://shop.bridellestyle.pl

Przeglądam tą książkę po raz n-ty, książka wciąż pachnie, pies ją wącha, próbuje lizać i gryźć. Chyba także jemu się spodobała.

KONKURS
Do wygrania jest książka Bridelle - fundator nagrody.
Konkurs trwa do mikołajek, czyli do 6 grudnia, do północy. Wynik zostanie ogłoszony na fb 7 grudnia. Jedna osoba, może wyslać jeden email z opisem- anonimy nie są brane pod uwagę, prosimy podpisz się. Prace wszystkie przeczytamy, wysyłajcie je na adres wychodzezamaz.pl@gmail.com w tytule wiadomości konkurs. Nagrody nie spieniężamy.
Co zrobić, żeby wygrać książkę?
Gdybyś miała nieograniczony budżet na ślub i wesele, to jak wyglądałby ten wyśniony dzień?

środa, 25 listopada 2015

Targi Wedding - zaproszenie

 W najbliższy weekend (28-29 listopad) w Warszawie na stadionie narodowym odbędą się targi ślubne Wedding. Zapowiadają się ciekawie, dużo pokazów sukni ślubnych i wiele, wiele ciekawych warsztatów.
Planowaliśmy pojechać i zobaczyć jak robi się targi w Warszawie. Plany nam się bardzo zmieniły i owszem będziemy w Warszawie, ale będziemy robić coś innego, ale ślubnego. Szczegóły już wkrótce :)
Przedstawiamy Wam list oraz plan pokazów.


"W imieniu organizatorów zapraszamy 28 i 29 listopada na Stadion PGE Narodowy, gdzie odbędą się prestiżowe Targi Ślubne Wedding, które spektakularnie otworzą sezon 2016! To swego rodzaju rewolucja na rynku targów ślubnych, które kojarzą się z zwykle z ogranymi pomysłami i kiczem. Organizatorzy Targów Wedding przełamują ten stereotyp i hołdują hasłu  - zero nudy i banału, 100% elegancji i profesjonalizmu - a wszystko to dla tysięcy przyszłych par młodych, które poszukują ciekawych i oryginalnych pomysłów na swój ślub. Znajdą je podczas Targów Ślubnych Wedding a dodatkowo:

150 najlepszych wystawców z Polski i zagranicy, w tym marki ekskluzywne obecne wyłącznie na tej prestiżowej imprezie targowej
panele dyskusyjne i bezpłatne warsztaty z udziałem najlepszych ekspertów ślubnych w Polsce
- kilkanaście pokazów mody ślubnej najbardziej cenionych i znanych projektantów, w tym jedyny w Polsce pokaz kolekcji sukien ślubnych mistrzowskiego duetu projektantów Paprocki&Brzozowski
- widowiskowe pokazy malowania piaskiem w wykonaniu zwyciężczyni programu “Mam Talent” Tatiany Galitsyny
- wsparcie akcji UNICEF „Prezenty bez pudła”, 
w której nowożeńcy i ich goście weselni mogą uratować zdrowie i życie wielu potrzebujących dzieci na całym świecie
- konkursy, niespodzianki i cenne nagrody dla odwiedzających"




poniedziałek, 23 listopada 2015

IX Pomorska Gala Ślubna. Moja recenzja.

Pomorska Gala Ślubna po raz IX zorganizowała imprezę targową, a zarazem po raz pierwszy w Gdyni. Do tej pory Gala odbywała się w Rumi, w zeszłym roku o tym wydarzeniu pisaliśmy tutaj.
Pojechałam na Galę (sama, bo Chłop Cyklop wciąż się pilnie uczy) z dwóch powodów. Pierwszy bo chciałam zobaczyć Hotel Mariott. Po drugie, bo chciałam zobaczyć Galę w nowym miejscu. I powiem szczerze, że nie żałuję.
Hotel rządzi się własnymi prawami, każde targi, w hotelu - mniejsze bądź większe, zawsze będą mieć klasę.
Wchodząc do hotelu od razu zobaczyłam informację, gdzie znajduje się Gala. Po wjechaniu na I piętro, po wyjściu z windy ujrzałam pierwszych wystawców i szatnię. (Niby drobiazg, ale chodzenie między stoiskami z kurtką, szalikiem, czapką, rękawiczkami i z parasolem, przyprawia mnie o duszności. Och, szatnia ważna rzecz!)
Pierwszych kilku wystawców było już w holu, taki przedsmak tego co znajdzie się za drzwiami. Przy drzwiach wita mnie pan ochroniarz i zaprasza do środka. A tam... Jest tłoczno i kolorowo! W którą stronę mam pójść?? Poszłam w lewo - dobry to był wybór :p A tam sukienki z salonu Celebrity Bridal - och, ach, cudeńka. Przy stoisku Panie, które chętnie udzielają informacji, zapraszają. W każdą z tych sukienek mam ochotę się przebrać i pokazać się, choćby samej sobie :)



Idąc dalej spotykam Kultowego Ikarusa, no cóż ja mogę powiedzieć? Będę chwalić i trzymać kciuki. W końcu mieliśmy go na naszym ślubie :)
Ale tuż za Ikarusem, zaczepia mnie pewna Pani, okazuje się, że jest z Hotelu Ibis w Redzie. Opowiada mi na wszystkie pytania, szczegółowo opisuje sale, menu weselne, jest pełna cierpliwości i ciepła. Tak mi wszystko dokładnie opowiedziała, że mam ochotę pojechać i zobaczyć te wszystkie cztery sale o których pani mi opowiada.


Przeszłam się po pozostałych stoiskach. Okazało się, że w tym czasie co jestem, odbywają się prelekcje. Tylko gdzie?? Wyszłam na hol, w głębi kręcą się jacyś ludzie, może tam coś jest? Niestety nie było żadnej informacji :( Zabrakło strzałki, tabliczki, etc. Trafiłam na warsztaty ze zdrowego odżywiania. :)
A teraz najważniejsze. Co mi się podobało, co mi się nie podobało.
Podobał mi się hotel. Sala hotelowa. Duże okna, do samej ziemi, w nich białe, delikatne zasłony, jasne oświetlenie i widok... na zatokę... To mogłaby być sala moich marzeń :)
Myślę, że ilość wystawców była odpowiednia. Wystrój sceny był przepiękny. Rustykalny, wiejski, sielski... Mój ulubiony.



Pomysł z warsztatami jest dobry i wart kontynuowania.
Minusem jest, niezależne od organizatorów, że wystawcy nie potrafią się zaprezentować. Fotografowie, sale weselne, tutaj to trochę kuleje.
Zabrakło mi na Gali cukierni i jeszcze jednego złotnika :p Bo ten co był, to widać było, że w pewnym momencie ocierał pot z czoła, miał taki ruch (może to być także plus).
Rok temu napisałam: "obawiam się, że w tym tempie, zmniejszającej się liczby wystawców i odwiedzających, za trzy lata nie będzie Gali Ślubnej w Hotelu Faltom w Rumi." Fakt jest taki, że targów nie ma tam już po roku, są w innym miejscu, dużo ciekawszym.

piątek, 20 listopada 2015

Wasze śluby. Kasia i Adrian

KATARZYNA I ADRIAN ­ 29 sierpnia 2015 r.

Zaczęło się całkiem niewinnie... Kilka napisanych wiadomości i spontaniczne spotkanie
przy poczcie nie zapowiadały wielkiej uroczystości ślubnej. On­ pracownik poczty, Ona –
asystentka w biurze tłumaczeń ; każde zbyt zajęte swoimi sprawami żyło swoim życiem.
Paradoksalnie połączył ich wyjazd Adriana za granicę i... odległość. Kto wie jak potoczyłyby się
losy Nowożeńców, gdyby nie pobyt Adriana w Anglii i zdalna praca Kasi...? Kolejne miesiące
pokazywały, że oboje mają podobne pragnienia, wartości, snują te same marzenia, odebrali
podobne wychowanie i dobrze się czują w swoim towarzystwie. Miłość rozkwitła!
Adrian przemierzał tysiące kilometrów tylko po to, by przez kilka dni pobytu w Polsce
zabrać Ukochaną na spacer, podarować kwiaty, zjeść razem kolację... Niejednokrotnie też
tęsknota zawiodła Kasię na Wyspy, gdzie mogła (nie zaniedbując obowiązków związanych ze
studiami i pracą) spędzić trochę czasu u boku Ukochanego.

25 sierpnia 2012 r. – pamiętna data dla Kasi i Adriana, ale nie tylko... Ta sierpniowa sobota była
przede wszystkim świętem Dziadków – to dzień 50. rocznicy Ich ślubu. „Czy ten pan i pani są w
sobie zakochani?” – brzmiały słowa piosenki... W mgnieniu oka pojawił się bukiet czerwonych róż
i oczywiście pierścionek. Oświadczyny zostały przyjęte! ZŁOTE GODY stały się PRZYJĘCIEM
ZARĘCZYNOWYM, a Kasia i Adrian – NARZECZONYMI!
Mimo rozłąki, tęsknoty i wielu zawirowań losu, przeważyła szala korzyści nad
zagrożeniami, a miłość z dnia na dzień wzrasta

NASZ WIELKI DZIEŃ
29 sierpnia 2015 r. – piękna, słoneczna sobota.

Uroczystość Zaślubin odbyła się tradycyjnie w kościele parafialnym Panny Młodej: Kościół
pw. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Kcyni (pow. nakielski).
Na zabawę imprezę weselną Goście zostali zaproszeni do Świetlicy we wsi Iwno, skąd pochodzi Panna Młoda.
Przy organizacji wesela Państwo Młodzi postawili przede wszystkim na klasykę, prostotę i
tradycję. Impreza miała klimat tradycyjnego polskiego wiejskiego weseliska
potrawy przygotowane przez zaprzyjaźnioną kucharkę, ciasta i słodkości zrobione we własnym
zakresie, wspólne dekorowanie sali w gronie przyjaciół – to właśnie nadało temu wydarzeniu
jeszcze więcej radości
Nowożeńcy postawili na naturę, a ona wdzięcznie odpłaciła im się słonkiem, którego
zachód podziwiali na sesji plenerowej. Na polskiej wsi nie mogło zabraknąć pól i zieleni

Nasz przepis na miłość?
Składniki:
2 gorące serca,
1 szklanka zrozumienia,
3 łyżki cierpliwości,
1⁄2 kg zaufania,
30 dag szczerości,
1⁄4 szklanki troski,
2 łyżki romantyzmu,
szczypta magii,
odrobina zazdrości – dla pikanterii!

Wykonanie:
Składniki dodawać stopniowo, dokładnie mieszając. Podgrzewać na wolnym ogniu życia...

Sposób podania:
Serwować jak najwięcej i jak najczęściej polane lukrem czułości i posypane dużą dawką
optymizmu.

Wszystkim wspierającym nas osobom: Rodzinie i Przyjaciołom serdecznie DZIĘKUJEMY!

Katarzyna i Adrian

Kilka słów od Pańci Ańci:
Fajnie, że są jeszcze w Polsce pary, które robią wesela w świetlicy na wsi, jak za czasów naszych rodziców. Cała wieś uczestniczy w przygotowaniach. :)
Podobał mi się także fascynator na głowie Kasi. Jestem zwolenniczką tych ozdób!







Zdjęcia: Beata Sadowska 

czwartek, 19 listopada 2015

Torebka ślubna

Pamiętacie akcję na facebooku: "Lubię na..." Początkowo czytałam to i nie wiedziałam o co w niej chodzi. Po jakimś czasie, postanowiłam zagłębić się w tym, co moje koleżanki lubią. Okazało się, że był to element akcji, w walce z rakiem piersi. Kobiety miały dokończyć zdanie "Lubię na..." i napisać, gdzie lubią trzymać swoja torebkę. W zeszłym roku była to torebka, we wcześniejszej akcji trzeba było podać kolor biustonosza :)
A czy spotkałyście się ze ślubną torebką? Nie, nie trzymaną przez świadkową, czy druhnę, tylko przez pannę młodą!

Ślubna torebka jest potrzebna, czy to przeszkadzający gadżet?

Znam wiele dziewczyn, które nie rozstają się na krok ze swoją torebką, bo po prostu mają w niej wszystko. Portfel, klucze, chusteczki, pomadka i wiele, wiele potrzebnych rzeczy. Czy ślubna torebka też ma pomieścić to wszystko? Nie. Wystarczy, że zmieści się do niej pomadka, chusteczka i miniaturka perfum. Nic więcej po prostu w takiej torebusi się nie zmieści :)
Pod względem praktycznym i torebki i bukietu nie da rady trzymać w ręku jednocześnie. Co zatem zrobić, żeby mieć i jedno i drugie?
Zdecydować się np. na bukiet w formie korsarzu, wtedy w ręku będziesz mieć torebkę.
Zdecydować się na torebkę na małym łańcuszku.
Zdecydować się na torebkę, ozdobioną kwiatami.


instagram.com


pinterest.com


abcslubu.pl


flowerslasvegas.com


heartaccessories.wordpress.com


mrsvintageblog.com


weddbook.com


www.dorotawormuth.pl


www.marksvirtualplayground.com
 
www.nigerianwedding.net


www.onewed.com


www.przewodnikmp.pl



poniedziałek, 16 listopada 2015

Sala sferyczna Kas Catering. Dzień otwarty. Nasza relacja

Salę sferyczną "poznałam" kilka lat temu, przed naszym ślubem. Zobaczyłam billboard i nie wiedziałam, gdzie jej szukać. Dopiero jakieś dwa tygodnie temu, kiedy dowiedziałam się, o dniach otwartych w sali sferycznej, kolega mieszkający nieopodal, wytłumaczył mi, gdzie mam szukać dwóch sfer.
Czym jest sala sferyczna? To dwie sfery, z daleka wyglądające jak... igloo. Ze zdjęć wynika, że obie sfery są dużo większe. Gdyby nie ów kolega, chyba bym nie znalazła tej sali... trochę na uboczu, jeśli będą budynki przed nią, to niestety może być w ogóle nie widoczna z ulicy.


Z zewnątrz sala robi wrażenie, wewnątrz również, na pierwszy rzut oka :( Po dłuższym oglądaniu dla mnie trochę traci. Akustyka jest nieziemska, jak w filharmonii, co może być trudne dla zespołu czy dj. Każde nasze słowo miało pogłos i echo. Hmm, odniosłam wrażenie, że było tam za ciemno (jak wiadomo, jestem z tych osób, które lubią mieć jasno).


Sala jest ogrzewana, niestety wyczuwało się gaz...
Nie podobały mi się koła, które, no właśnie, co one tworzyły? Ścianę, kąt prosty do koła, ozdobę? Nie wiem, trudno powiedzieć.


Nie podobały mi się ozdoby ze sztucznych kwiatów. Menu trochę drogie, ale bogate.
Niestety nie zmieni się sąsiadów, że obok jest pełno rusztowań, że droga jest wyboista i błotnista. Nie ma niestety parkingu, więc parkuje się, gdzie popadnie, czyli bywa, że w kałuży. Baza noclegowa jest tylko na osiem osób, więc sprawdzi się wesele bez gości przyjezdnych.
Kuchnia jest na miejscu, nazwa Kas Catering, jest trochę myląca.
Muszę dać sporego plusa za sernik. (Ponoć sernik to męskie ciasto, a ja uwielbiam sernik, a nową cukiernię próbuję właśnie po tym cieście).
Nie podobało mi się, że jeśli para chce zrobić wesele przy stołach biesiadnych (kwadratowe), to musi zapłacić za to 1 000 zł.


Łazienka damska, dwie kabiny, to trochę za mało, jeśli jest możliwość zrobić tam konferencję na 400 osób. Ale, ale!! W żadnej restauracji, nie spotkałam się z tym, żeby w damskiej toalecie był koszyk z "kobiecym zestawem awaryjnym".
Zdaniem Pańci Ańci - nie, raczej nie zdecydowałabym się na organizację wesela w Sali sferycznej.

Sala z dużym potencjałem, ciekawa propozycja dla par, które chcą zorganizować swoje wesele w nieszablonowych obiektach. Sala trochę zaniedbana, widać było, że materiał, który wisi pod sufitem, kiedyś był biały, a teraz trochę szarzeje.
Zdaniem Chłopa Cyklopa - nie, nie zrobiłbym tam wesela.

piątek, 13 listopada 2015

Leśna panna młoda.

Las...
Wiecie, że w Polsce lesistość wzrasta? Powierzchnia lasów w 1945 wynosiła 21%. W 2020 roku lesistość ma wynieść 30%, a w 2050 33%. W Polsce przeważają bory. Ale dlaczego piszemy Wam o lesie? Przecież to blog o ślubach, a nie o ekologii bądź o naturze. Tak, to prawda, ale... W związku z tym, że od tego roku można wziąć ślub cywilny poza Urzędem Stanu Cywilnego, to można go wziąć w lesie. No dobra, szpilki będą sporym problemem. Ale można zrobić fantastyczną sesję w lesie.
Uwielbiamy las, ciszę, spokój, zapach, kolory. Nasz pies to leśny ludek, w mieście boi się wszystkiego, a w lesie czuje się jak ryba w wodzie. A my ścieżki i szlaki w okolicy Gdyni mamy w większości spenetrowane.
Gdybym miała możliwość wybierać mieszkanie, to byłoby to albo mieszkanie z widokiem (tak jak mamy teraz), albo mieszkanie blisko lasu (które będziemy mieć kiedyś :) ).
Postanowiliśmy dziś pokazać Wam sesję w lesie. 
Panna młoda przypomina Arwenę ma na sobie piękną suknię projektu Moons Varsovie, naszyjnik na głowie z zielonym oczkiem. Otacza ją mgła, oraz mroczny las.
Zresztą, obejrzyjcie sami...










SZCZEGÓŁOWE INFORMACJE DOT. SESJI:

Realizacja BEDZIEPIEKNIE.PL:
Agatka Sołyga – zaproszenia, właścicielka LOVE PRINTS (www.loveprints.pl)
Agata Staniek – organizatorka eventów rodzinnych i firmowych, właścicielka GAGAT PROJECT (www.gagatproject.pl)
Janka Pomianowska – cukiernik, właścicielka pracowni cukierniczej PIANKA (www.cukierniapianka.pl)
Marina Piatkowska – fotograf, właścicielka STUDIO SŁOŃ (www.studioslon.pl)
Ola Wasiak – dekoratorka i florystka, właścicielka MY BIG DAY (www.mybigday.pl)
Oliwia Marczak – makeupistka i kreatorka fryzur, właścicielka MAKE IT UP (www.facebook.com/oliwiamarczakmakeup)

Sukienka: model KIRUNA, MOONS VARSOVIE (http://www.moons-varsovie.com)

środa, 11 listopada 2015

Targi Ślubne Sopot

W minioną niedzielę, 8 listopada w Sopocie odbyły się I Targi Ślubne. Nad tymi targami objęliśmy patronat.
Bardzo się cieszymy, że targi miały miejsce, że jest jakaś konkurencja dla targów gdańskich (o naszej relacji z targów w Gdańsku możecie przeczytać tutaj), cieszymy się także, bo mieliśmy okazję te targi objąć patronem. Liczymy i mamy nadzieję, że targi będą za rok, jeszcze większe.
Na targi pojechałam sama (Chłop Cyklop siedział dzielenie w szkółce i uczył się ze swojej pierwszej czytanki :) ).
Zaraz za wejściem, w korytarzu, ale przed wejściem na salę wystawową grał zespół. Jaki to wielki plus, nikomu nie przeszkadzają, nie zagłuszają. Brawo, brawo i jeszcze raz brawo za pomysł!
Na sali jest jasno, jestem zwolenniczką jasnych barw, dobrego oświetlenia, (półmrok i ciemność zostawmy na romantyczne wieczory), więc automatycznie wszystko widać o wiele lepiej, człowiek nie czuje się szybko zmęczony.
Obeszłam stoiska, kilka razy, tak żeby wszystko dobrze widzieć. Niestety, jak zwykle fotografowie nie potrafią się pokazać, zareklamować. Jeszcze na żadnych targach  nie zdarzyło mi się podejść z ciekawości do jakiegoś fotografa, bo mnie nie zachęcił...
Zachęciło mnie za to wiele innych ciekawych stoisk, których nie znałam!!
Pierwsze stoisko, znane mi, na które bardzo czekałam. Cukiernia Baccate. To jakie robią ciasta, torty i ciasteczka... mmmmmmmmm. Wyobraźcie sobie tort, który przypomina yorka, albo karpia, albo torebkę... Weselne torty są dopracowane w każdym szczególe i wiem, po rozmowie z panią, że każdy tort  weselny jest indywidualnie omawiany, dobierany do kolorystki, motywu weselnego, a nawet jest dobierany do kolorystyki i charakteru sali weselnej.
Gdybyście kiedyś chcieli spróbować sernika na zimno, którego konsystencja nie przypomina sernika na zimno, to dobrze trafiliście. I te mini ptysie z rozpływającą się masą...




W temacie jedzenia pozostanę, ponieważ odkryłam firmę z owocami w czekoladzie - Magic Fruits. Jak mi właściciel firmy powiedział, mijający sezon ślubny mieli... owocny :) Dużo zamówień i owoce w czekoladzie na weselu rozchodziły się jak świeże bułeczki.
Miałam okazję spróbować truskawek w czekoladzie białej i czarnej i nie wiem, które były lepsze. Wiem, że czekolada była pyszna, nie była przede wszystkim słodka, ale nie była także gorzka. Z chęcią zjadłabym ich jeszcze trochę :)
Kolejną firmę, którą poznałam to Bukiety Bankiety, styl rustykalny to styl, który od jakiegoś czasu cieszy nasze oczy. Bukiety Bankiety, to firma, która powoli, ale pięknie wkracza na pomorsko-trójmiejski rynek ślubny. Cieszy mnie to bardzo, bo dekoracje są przepiękne! Dekoracje są piękne, pomysłowe i delikatne.



Gwiazdą targów był tancerz, Jan Kliment. Z telewizją u nas na bakier, ale okazało się, że Jan jest bardzo sympatyczną osobą, mającą sporo energii. Porwał do tańca, pokazał trzem chłopakom, układ dla panny młodej. Śmiechu było dużo, zabawy również.


Czy są jakieś minusy tych targów? Pewnie, że są. Trochę mało wystawców, ale wiem, że były to pierwsze targi, trochę mało odwiedzających. I tyle minusów :)

Cieszę się, że byłam na targach, że to wszystko widziałam.