środa, 2 stycznia 2019

Noworocznie. Pensjonat Hippika.

Witajcie w 2019 roku!
To już 2019, a tak niedawno był 2018, chwilę wcześniej 2017...
Jak co roku, także i tym razem wybraliśmy się na zorganizowanego sylwestra. Jak co roku w październiku zaczynam przeglądać i szukać ciekawej oferty sylwestrowej. Wszystko zapisuję w Excelu, z wszystkimi uwagami, żeby w każdym momencie zajrzeć i mieć czarno na białym.
W tym roku trochę był problem z zabawą sylwestrową. Ponieważ sylwester wypadał w poniedziałek, to dużo miejsc oferowało pakiety dwu, trzydniowe. A taki sylwester nas nie interesował.

iStock
Z 12 ofert, które zebrałam, wybrałam trzy. W zasadzie jedna od lat jest wciąż wybierana, może kiedyś, jak już naprawdę nic nie znajdę ciekawego, to skorzystamy z tej oferty. I to nie chodzi o to, że jest nieciekawa, bardziej chodzi o to, że już tak wiele razy tam byliśmy prywatnie, ale ani razu na jakiejś zabawie, że boję się, że się rozczarujemy. Pozostały dwie oferty. Nawet nie wiem, co wpłynęło na to, że wybraliśmy Pensjonat Hippika.
Kontakt z właścicielką od samego początku był sprawny i bardzo dobry. Z mejli czułam, że jest osobą bardzo sympatyczną.
Gdy wczoraj przyjechaliśmy, aby zameldować się naszym oczom ukazała się piękna, elegancka, nowoczesna sala, która zrobiła na nas bardzo dobre wrażenie. Stoły okrągłe dopełniły wystroju.


Dostaliśmy pokój na drugim piętrze. Pokój spory, z łazienką. Wszystko czyste, schludne. Minus jak dla nas - kafelki wszędzie i przez to nie przyjemnie chodziło się po zimnej podłodze. Ale jesteśmy w stanie zrozumieć te kafelki - nazwa Hippika wzięła się stąd, że jest to także stadnina koni. I rano po wstaniu mogliśmy oglądać biegające konie, więc na dywanach, czy wykładzinie raz dwa byłby piasek i brud.
Już nie wiem, po raz który zostaliśmy dołączeni do jakiegoś stolika, to jest urok chodzenia na sylwestra w dwójkę.
Jedzenie dobre, jako wegetarianka dostałam oddzielnie przystawkę, a później korzystaliśmy w bufetu. I bufet nawet na weselu to dobry pomysł. Mam wrażenie, że nie marnuje się tyle jedzenia, co przy posiłkach podawanych. Były kalmary, a także bogracz z jelenia. Wszystkie szynki, schaby i pieczenie wyglądały jakby były robione na miejscu, ewentualnie przez osoby ze wsi.
Kelnerki - były chyba cztery - uśmiechnięte, pomocne i wszystko sprawnie sprzątały i donosiły do bufetu.
Muzyka - DJ z panią śpiewającą. Jako, że nie jesteśmy fanami muzyki klubowej, która w 50% była puszczana, to mówimy, że nie było źle. Dla nas osobiście, mogłoby być lepiej ;-)
Parkiet, choć lekko śliski, wystarczająco duży, nawet gdy prawie cała sala tańczyła.  


I znów byliśmy świadkami zaręczyn... Po raz trzeci powiemy: NIE! Naszym zdaniem, zaręczyny są bardzo osobistym i intymnym wydarzeniem i setka osób, które się temu przygląda, której wzrok mówi: tak, jest niezręczna dla dziewczyny.
Przecież można się zaręczyć równo o północy, tylko w dwójkę, bez świadków. 
Podsumowując:
Polecamy Pensjonat Hippika na wesele. Nawet nie wiedzieliśmy, że w okolicy Gdyni, jest taka ładna, elegancka sala. Przez wiele lat brakowało mi czegoś takiego i oto jest.

zdjęcia pochodzą ze strony Pensjonatu Hippika.

ul. Polna 30
84-123 Połchowo, Mrzezino

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz