piątek, 19 lutego 2016

Alternatywne Targi Ślubne - relacja



W końcu jesteśmy obecni na blogu i w internecie.
Tak jak pisaliśmy na facebooku, nasza nieobecność była spowodowana "miłością" naszego pięcioletniego psa do gryzienia wszystkiego. Nasz pies, niestety pogryzł kabel od ładowarki od laptopa. Drugim powodem była choroba. Najpierw Chłop Cyklop, a ja od niedzieli, od Alternatywnych Targów Ślubnych.
Czekaliśmy na te Targi z dużą ciekawością, z każdą informacją pojawiającą się na Facebooku, cieszyłam się, że odbywają się w Trójmieście, a zarazem bałam się, że internet wszystko zniesie,a rzeczywistość okaże się inna.
Niestety Chłop Cyklop, tak jak wspomniałam był chory, więc pojechałam na Targi sama. Wsiadłam do samochodu zdrowa, wysiadłam chora. Gdy dojechałam na miejsce, to wiedziałam już, że i mnie dopadła choroba. Ale skoro dojechałam o własnych siłach, to wejdę, rozejrzę się i wrócę, też o własnych siłach.
Z daleka widziałam już, że w środku są tłumy. Budynek Sztuki Wyboru był dobrze oświetlony, ze środka wychodziły pary, z ulotkami w ręku, uśmiechnięte i zadowolone. Tak, na pewno jestem w dobrym miejscu.
Weszłam do budynku i zaniemówiłam, ależ tutaj jest ludzi. Przeszłam parter, co stoisko to piękniej pokazane. Weszłam na górę (schody szklane z dziurką pomiędzy schodkami, oj, oj, oj, dobrze, że były poręcze) i dopiero tam nie wiedziałam w którą stronę mam się udać. W większości wystawców znałam z internetu, ale zobaczyć na żywo, to są dwie różne rzeczy.
Wiedziałam, że będą zaproszenia Love Prints, podchodziłam do nich trzy razy, bo nie wierzyłam, że są ręcznie malowane, że można robić tak piękne rzeczy.
Wiedziałam również, że będą sukienki ślubne, móc zobaczyć i dotknąć materiałów, z których były zrobione to wielka radość. Moim odkryciem są sukienki Wu - em. Tak, w którejś z tych sukienek mogłabym pójść do ślubu.

www.wu-em.com

Miałam przyjemność poznać Kamilę Piech, nie raz widziałam jej zdjęcia w internecie, ale wydrukowane na papierze, to była rozkosz dla moich oczu :)

Niestety gorączka chyba rosła i to nie z powodu targów, więc dosłownie po łebkach obejrzałam stoiska, z związku z tym też zdjęcia nie są najlepszej jakości i jest ich mało. Oglądam relację Niepoprawnej Panny Młodej i wiem, że WIELU rzeczy nie widziałam.

Ale czy Alternatywne Targi Ślubne mi się podobały? Oczywiście!! Miejsce fantastyczne, wystawcy jeszcze lepsi, w końcu najlepsi z najlepszych w jednym miejscu. Śmiało mogę stwierdzić, że jeśli ktoś dopiero szuka podwykonawców na swój ślub, to tam mógł znaleźć wszystkich. W końcu fotografowie pokazali swoje stoiska, widać, że można.
Alternatywne czyli inne, ładne, cieszące oko, pomysłowe, ze smakiem, najlepsze! Mam nadzieję, że będzie kolejna edycja Alternatywnych Targów Ślubnych, będę się wtedy lepiej czuła, a organizatorzy jakichkolwiek targów, gal, dni otwartych będą brać przykład, jak powinny wyglądać targi z prawdziwego zdarzenia.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz