czwartek, 22 października 2015

Turecki ślub

Dokładnie tydzień temu o tej porze byliśmy w Turcji, było ciepło, słonecznie i tylko 32 stopnie.

Jak Turcja, to przedstawimy Wam trochę zwyczajów i obyczajów tureckiego ślubu.
Przed ślubem para młoda musi się zaręczyć. Dostają obrączki związane tasiemką, które nosi się na prawej ręce. Tą tasiemkę musi przeciąć starsza kobieta z rodziny, nie rodzicielka. Od tego momentu para jest zaręczona.

Wieczór panieński to nic innego jak noc henny. W wieczór i noc maluje się ręce panny młodej, która jest ubrana w tradycyjny czerwony strój z czerwonym welonem. Pannie Młodej maluje się na czerwono, także zagłębienie otwartej dłoni. W trakcie zaręczyn młodemu podaje się słoną kawę na znak, że małżeństwo nie będzie słodkie.

W Turcji ślub religijny jest prawnie zakazany, ze względu na laickość kraju. Nie znaczy, to, że śluby się nie odbywają. Śluby muzułmańskie się odbywają, ale skromne i z udziałem młodych, świadków oraz imama. Ślub taki bardziej bierze się dla tradycji.
W tureckiej ceremonii, wystarczy powiedzieć swoje imię i nazwisko, oraz słowo "tak", aby uznać parę za małżeństwo. Podpisuje się dokumenty i dostaje się książeczkę ślubną, gdzie dwanaście stron jest zarezerwowanych dla sześciorga dzieci.
Państwo Młodzi mają na sobie długą i szeroką szarfę do której w trakcie ślubu przypina się monety i pieniądze, które mają symbolizować bogactwo. Pan Młody niebieską, a Panna Młoda czerwoną szarfę.
Typowy ślub turecki trwa kilka dni. Uroczystości po ślubne rozpoczynają się oddzielnie, kobiety bawią się razem, mężczyźni razem.
Tort weselny jest atrapą dla gości i fotografów. Piękny, tory marzeń wjeżdża na salę, młodzi nie dostaną noża do pokrojenia, dopóki kelner nie dostanie napiwku. Nóż nie może być zwykłym nożem, to osmański miecz. Goście dostają tort, który przyjechał na salę z cukierni już pokrojony.


W hotelu spotkaliśmy parę niemiecką pochodzenia tureckiego (w Niemczech żyje bardzo dużo Turków). Ona nie była ortodoksyjną muzułmanką, bo miała tylko chustę na głowie, ale po rękach widać było, że są w podróży poślubnej. Miała ślady po hennie, po pięknych wzorach i miała we wnętrzu dłoni ślad o czerwonym zabarwieniu.
W Manavgacie natrafiliśmy na salon sukien ślubnych. Trudno nam powiedzieć, czy salon był otwarty, czy zamknięty. Turcy nigdzie się nie spieszą, więc możliwe, że nikt jeszcze nie zdążył otworzyć salonu. Zdjęcia sukienek zrobiliśmy zza szyby, więc są nie wyraźne. Niestety nie było typowej tureckiej, mocno zabudowanej sukienki. Sukienki są coraz bardziej odkryte, tak jak w Europie.





1 komentarz:

  1. Bardzo fajny wpis :) Nie tylko u nas straszy się strasznym życiem po ślubie :P

    OdpowiedzUsuń