czwartek, 9 kwietnia 2015

Jak to z tym nazwiskiem jest...?

Przygotowując się do ślubu, nie ominie Was problem nazwiska. Które wybrać? Zgodnie z "art. 25 kodeksu rodzinnego i opiekuńczego - O nazwisku, które każdy z małżonków będzie nosił po zawarciu małżeństwa, decyduje jego oświadczenie złożone przed kierownikiem USC. Można to rozwiązać na trzy różne sposoby. Małżonkowie mogą nosić wspólne nazwisko będące dotychczasowym nazwiskiem jednego z nich. Każdy z małżonków może również zachować swoje dotychczasowe nazwisko albo połączyć z nim dotychczasowe nazwisko drugiego małżonka (przy czym nowo powstałe nazwisko będące połączeniem nie może składać się z więcej niż dwóch członów)."

To z prawnego punktu widzenia. A jak jest w rzeczywistości?
Zgodnie z tradycją, z modelem rodziny patriarchalnej, to kobieta przyjmuje nazwisko męża. I wara się temu sprzeciwić. Niestety jeszcze wiele mężczyzn i jego rodzin tak uważa. Kobiety, które decydują się na pozostanie przy swoim nazwisku panieńskim są uważane, za dziwolągów.
Zastanówmy się przez chwilę, dlaczego nie przyjmują nazwiska męża. Ponieważ wiek zawarcia małżeństwa jest coraz późniejszy, narzeczona, decyduje się dopiero nawet koło czterdziestki, wyjść za mąż. Ma już jakiś dorobek naukowy, zawodowy, bywa, że jest już znana w swoim środowisku. 
Wiele kobiet chce zachować indywidualność, zachowanie nazwiska jest tego dobrym przykładem.
Wiele kobiet chce przedłużyć ród. Jest jeszcze wiele przykładów, mniej lub bardziej osobistych.
Kompromisem, może być przyjęcie nazwiska męża do swojego.
Może się też zdarzyć, co patrząc po moich znajomych, to mąż przyjmuje nazwisko żony. I niestety jest wtedy uważany za pantoflarza. Mamy równouprawnienie, nazwiska bywają śmieszne, obraźliwe. Inni członkowie rodziny przysporzyli wstydu nazwisku. To właśnie głównie z tego powodu mężczyźni przyjmują nazwisko żony.
Uważam, że największym pójściem na kompromis jest, gdy kobieta przyjmuje nazwisko męża do swojego, a mąż do swojego przyjmuje nazwisko żony.

A jak to było u nas?
Dla mnie oczywistym było przyjąć nazwisko po mężu. Nie chciałam zostać przy nazwisku panieńskim, bywały problemy z jego pisownią. Pamiętam, gdy jako siedmiolatka miałam problem z poprawnym napisaniem swojego nazwiska. Nie chciałam nosić nazwiska podwójnego, bo nie jestem lekarzem czy prawnikiem. Męża się chyba nawet nie pytałam czy nie chciałby przyjąć mojego nazwiska.
Gdy zaczęłam pisać bloga byłam jeszcze przed ślubem. Po ślubie, nie przypuszczałam, że będę dalej pisać o ślubach, mogłam dalej podpisywać się nazwiskiem panieńskim, byłabym bardziej rozpoznawalna. A teraz? Jeśli noszę najbardziej popularne imię żeńskie w Polsce, jeśli noszę czwarte pod względem popularności nazwisko w Polsce - pojawia się problem. Jeszcze do tego urodziłam się w wyżu demograficznym :)


Zmienić, ale na które?

1 komentarz:

  1. "Nie chciałam nosić nazwiska podwójnego, bo nie jestem lekarzem czy prawnikiem" - to żart, że te zdanie się tutaj znalazło

    OdpowiedzUsuń