wtorek, 10 lutego 2015

Blog Roku (w kroku)

Konkurs na Blog Roku się zakończył. I dobrze.
Wkurzałam się na początku, że okres zgłaszania trwa prawie miesiąc, a etap głosowania tydzień. Ale już w piątek, chciałam, aby konkurs się zaskończył.
Uważałam, cały czas, że konkurs Blog Roku jest szansą na "wypłynięcie", na zauważenie przez innych. Trochę się pomyliłam. Nie piszę tego, z pozycji osoby, której się nie udało, więc teraz ma pretensje do całego świata. Sami, dokładnie w piątek przestaliśmy "namawiać" znajomych do głosowania. Umieszczaliśmy zdjęcie, z informacją, że jest możliwość głosowania. Nic więcej.
Przyznaję się, że trochę pospamowaliśmy znajomych, ale skądyś te głosy trzeba mieć :p
Jak się okazało w tym roku, głosy można mieć np. z allegro..., można było je kupić! Można było także "wygrać" w konkursie, albo za głos, dostać kosmetyki, albo możliwe, że inne cuda.
O całej złej akcji dowiedziałam się w piątek i od tego dnia, gdybym mogła (choć dziś się dowiedziałam, że mogłam), to wypisałabym nasz blog z tego konkursu. Nie był to konkurs z zasadami fair play. Blogi, które zajęły miejsca w pierwszej dziesiątce, promowały się nawzajem. A dlaczego nie promowały blogów z szóstej, siódmej dziesiątki, albo z jeszcze dalszych miejsc? Bo są tak kiepskie, czy my maluczcy, nie jesteśmy godni ich? Albo może nie dostaną nic w zamian?
Jest mi trochę przykro, że Was namawiałam na głosowanie na naszego bloga. Mam jedynie nadzieję, że rzeczywiście, z każdego smsa, zostanie przekazane 1,23zł na konto. Bo już mi gdzie niegdzie w internetach śmignęło, że tylko złotówka pójdzie na konto fundacji Dzieci Niczyje.
Denerwuje mnie też obłuda: "Nie, my w tym roku  nie bierzemy udziału" - blog z pierwszej dziesiątki.
Denerwowała mnie też kategoria "Ludzie i społeczeństwo" - dlaczego były tam blogi o dzieciach?? Chyba była oddzielna kategoria, prawda? W tej kategorii startował blog, któremu bardzo kibicowaliśmy i który idealnie odzwierciedlał kategorię - Pan K. i jego radzesobie.pl.
Kibicowaliśmy również Maćkowi i Kasi z bloga podróżniczego, nie piszą, o tym jak tanio podróżować po świecie i co widzieli w Tybecie, tylko piszą o podróżach po Polsce, odkrywają nam piękną Polskę, a dodatkowo co miesiąc można ich posłuchać w audycji radiowej w Radio Gdańsk - ruszajwdroge.pl.
Ostatnim blogiem, któremu kibicowaliśmy była Frajdanadmorzem.pl, o podróżach po naszej dzisiejszej 89-letniej jubilatce Gdyni. Odkrywa przede mną gdynianką, w drugim pokoleniu, oraz przed Chłopem Cyklopem, oficjalnym gdynianinem od prawie trzech lat, zakątki miasta, które nie znaliśmy.
Niestety blogi, te są daleko, daleko...
Dla mnie osobiście zwycięzcami są blogi z drugiej i trzeciej dziesiątki, możliwe, że one zostaną zauważone. Choćby po większej liczbie fanów, czy komentarzy - to też jest budujące.
No cóż, pisząc blog ślubny nie można liczyć na stałego czytelnika. Są to głównie osoby, które coś znajdą na stronie i nie wrócą już do nas. Bądź są to osoby, które zaglądają do czasu ślubu i później ślad po nich ginie. Jedynym wiernym czytelnikiem jest moja mama - dziękuję, że przeczytałaś do tej pory wszystkie 363 posty, ten jest 364 :)
Potwierdzeniem dla mnie, że robię coś fajnego jest to, że kilka miesięcy temu, miałam możliwość pracowania w branży ślubnej - Pan był chętny na to, żebym pracowała z Gdyni! Nie musiałabym jeździć do Warszawy.
Drugim takim sporym zastrzykiem energii, był kontakt od mojego "guru ślubno-blogowego". Sama mnie znalazła i zaprosiła na pokaz VIP do Warszawy (pamiętacie Open Bridal Day?).
W tym tylko roku byłam już patronem jednej Gali Ślubnej - zdradzę Wam, że będą kolejne :) To też jest sukces.
Zostało mi w głowie pewne zdanie napisane przez Made by Gigi i wydaje mi się, że zostanie naszym mottem "Wiesz co, czasem sobie myślę, że jednak lepiej zostać w swojej niszy i tam zrobić dobra robotę. To też jest bardzo cenne."

A my? A my dalej będziemy robić to co robimy, będziemy się szkolić, zdobywać doświadczenie i na pewno nie wystartujemy w tym konkursie w przyszłym roku.

3 komentarze:

  1. I tak trzymajcie! Szkoda marnować czas i energię na coś, na co nie ma się wpływu. Nie nawrócimy tej części blogosfery, która nie ma wstydu i kupczyła głosami, albo spamowała. Jeszcze dziś o 2 w nocy dostałam na FB prośby o głosy moje i mojej rodziny. Lepiej tą energię spożytkować na coś kreatywnego, ciekawego, cennego dla nas. Życzę samych sukcesów!

    OdpowiedzUsuń
  2. Ania, czasami warto sobie powiedzieć: Może to i lepiej...

    OdpowiedzUsuń
  3. Przykro jest dowiedzieć się, że tak ten konkurs się odbywa...

    OdpowiedzUsuń