sobota, 17 stycznia 2015

Pociągiem do ślubu

Zdecydowaliśmy z Chłopem Jełopem, że jedziemy na Open Bridal Day do Warszawy, ale Chłop Jełop dał warunek. Wracamy pendolino! Dobrze, możemy jechać :)
Przeglądając dziś rano internet, żeby napisać dla Was post, natrafiłam na pewną Angielkę. Postanowiła ona pojechać do ślubu metrem. Kupić i skasować bilet, wsiąść i wysiąść na odpowiedniej stacji :) Jej mama postanowiła poinformować metro o pomyśle córki. Co zrobiło metro? Udekorowali wagon, a na stacji końcowej... to już zobaczycie na zdjęciach.
Sama przez chwilę, gdy szykowaliśmy się z Chłopem Jełopem do ślubu myślałam, aby wsiąść w trolejbus (trolejbusy jeżdżą tylko po Gdyni, Tychach i Lublinie), i na piątym przystanku wysiąść, parę kroków i bylibyśmy w kościele. Ale jednak pomysł nie wypalił :P
Więc, Kochani, jeśli zastanawiacie się, czym pojechać do ślubu, to może jednak miejski autobus się sprawdzi?







Brak komentarzy:

Prześlij komentarz