piątek, 15 sierpnia 2014

Lampiony szczęścia - jestem na tak, czy na nie?

Dziś wpis dość nietypowy. Ślubny, a zarazem ekologiczny :)
Hmm... Lampiony szczęścia, to coś, co mi się bardzo podoba, a zarazem przeczy mojej świadomości ekologicznej. Jestem małym ekologiem - segreguję śmieci od wielu lat, gaszę nie potrzebnie palące się światła (tak, tak, to ja w biurze wszędzie gaszę lampki!), oszczędzam wodę, staram się jeść polskie warzywa i owoce, ograniczam spożywanie mięsa i w marcu gaszę światło i biorę udział w "Godzinie dla ziemi". Oczywiście mam swoje ekologiczne grzeszki - jeżdżę samochodem, choć mam dość blisko do pracy.
I tutaj dochodzę do sedna sprawy - lampiony szczęścia, wyglądają efektownie, ale mam świadomość, że gdzieś one w końcu spadną... I zaśmiecają lasy, pola, łąki, plaże, wody oraz rozkładają się latami.
Sama puściłam wraz z mężem dwa lampiony - przyznaję się bez bicia - jest mi przykro.
Odsyłam Was do artykułu Joanny Wylężek, oraz pokażę Wam zdjęcia w trakcie puszczania lampionu oraz efekt po, z warszawskiego zoo :(


floridianweddings.com


societybride.com


southernweddings.com


tvnwarszawa.tvn24.pl


tvnwarszawa.tvn24.pl

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz