poniedziałek, 22 kwietnia 2013

Jak zorganizować ślub w 30 dni i nie zwariować?


Jak zorganizować ślub w 30 dni i nie zwariować? - to tytuł małego wywiadu, który udzielili mi Ania i Kuba z fashionable.com
Jest to bardzo sympatyczna para, która w 30 dni przygotowała ślub i wesele. Dobrze się przy tym bawili i zachowali do samego końca spokój i opanowanie.
Zapraszam.

Jak przygotować ślub w 30 dni i nie zwariować?
No nieco ponad 30 dni. Tak sobie myślę, że wariują Ci, którzy mają na to na przykład dwa lata:) A tak serio to wystarczy się dobrze zorganizować. W naszym przypadku to było utrudnione ponieważ jednocześnie przeprowadzaliśmy się do Trójmiasta. Musieliśmy więc pogodzić diametralną zmianę miejsca zamieszkania z nową pracą i organizacją ślubu na odległość. Ponieważ wiemy czego chcemy i komunikacja między nami jest bardzo płynna, wszystkie decyzje szybko i sprawnie podejmowaliśmy. Jesteśmy tradycjonalistami. Do salonu z sukniami ślubnymi zabrałam moich rodziców, którym bardzo ufam. Wiem, że niekórym dziewczynom szukanie tej jedynej zajmuje nawet kilka miesięcy, mi zajęło nieco ponad godzinę. Z Kubą było jeszcze szybciej. Przyjechaliśmy do Łodzi dosłownie na 2 dni, żebym mogła dopilnować ubrań dla mojej rodziny, a także żebyśmy rozwieźli zaproszenia. Kiedy ja biegałam z czwórką mojego rodzeństwa  po Porcie (Port Łódź to duże centrum handlowe  w naszym byłym mieście), Kuba zrobił sobie spacer po salonach z garniturami. Nagle zadzwonił, żebym przyszła do jendego z nich. Kiedy weszłam miał na sobie smoking. Powiedziałam tylko, że garnitur byłby praktyczniejszy, ale nie nie wszystko tego dnia musi być praktyczne. I tak dość szybko składaliśmy naszą przedślubną układankę
Co było najtrudniejsze w przygotowaniach przedślubnych?
Odległość z Łodzi do Trójmiasta.
Czy coś wpłynęło na tak szybką decyzję o ślubie?
Zdecydowanie spontaniczność Kuby! Na początku lipca spędziliśmy kilka dni w Trójmieście, zupełnie rekreacyjnie. Kiedy wróciliśmy do Łodzi, Kuba zaproponował żebyśmy się tam przeprowadzili. No i pewnie dodał, że chciałby żebym jak najszybciej  zostałą jego żoną. Zamurowało mnie, ale to brzmiało jak sen. Zawsze marzyłam, żęby wziąć ślub zaraz po studiach, które bardzo chciałam skończyć w terminie. Kiedy szczęśliwie byłam na początku piątego roku, nie znałam jeszcze Kuby, myślałam więc, że to niemożliwe. Mieliśmy nawet plany dość cichego ślubu tylko z rodzicami jeszcze w lipcu, a ja miałam już kupioną skromną krótką sukienkę! Ale w rezultacie postanowiliśmy podzielić się naszym szczęściem w zdecydowanie większym gronie.
Nie baliście się, że nie zdążycie?Czy ktoś z Was wspierał, bądź odwodził od decyzji szybkiego ślubu?
Nie ma się czego bać. Wspierali nas wszyscy bliscy, a mój tato był zachwycony pomysłem. Chyba dlatego, że bardzo polubił Kubę, jak cała moja rodzina. Teraz z perspektywu wiem, że była to naprawdę bardzo dobra decyzja. Mój kochany dziadek zawsze mówił, że marzy tylko, żeby dożyć mojego ślubu. Kiedy Kuba mi się oświadczył i wybraliśmy datę na kolejny rok (nasz pierwsza data ślubu to 16 czerwca 2012), niezadowolony dziadek powiedział "to prawie dwa lata, co tak długo". Kiedy przyspieszyliśmy ślub na 11 września, bardzo się ucieszył i razem z babcią zatańczył na naszym weselu. Zmarł 28 listopada, to też nie przypadek, że choć mieszkamy w Trójmieście akurat my byliśmy  przy jego śmierci. Dwa dni przed nim zmarł też dziadek Kuby. Cieszę się, że ślub mogliśmy wziąć w większym rodzinnym gronie.
Czy w trakcie przygotowań nie mieliście ochoty jednak przesunąć daty ślubu na odleglejszy termin?
Absolutnie nie. Decyzja była podjęta, a my zajęliśmy się działaniem.
Jak goście reagowali na tak krótki termin? Czy dużo gości odmówiło przybycia?
Oczywiście znakomita większość była przekonana, że spodziewamy się dzidziusia. Ale było to bardziej zabawne niż irytujące. Wiele osób podczas życzeń na ślubie dotykało mojego brzucha z nadzieją, że odkryją wielką tajemnicę, której oczywiście nie było:)  Bardzo dużo osób stawiło się na uroczystości ślubnej i weselnej.
Czym najbardziej denerwowaliście się przed ślubem? A w dniu wesela?
Zupełnie niczym. Czuliśmy się jak ryby w wodzie, a ślub moglibyśmy brać codziennie. Pewnie kiedyś go odnowimy:) W dniu ślubu byłam chyba najbardziej wyluzowaną panną młodą, tak słyszałam od bardzo wielu osób, między innymi od mojej fryzjerki.
Czy był jakiś problem z salą, bądź z kościołem w niedzielę?
Nie było żadnego problemu. Ponieważ kiedyś śpiewałam na ślubach w mojej parafii, ksiądz dobrze mnie znał i bardzo ucieszyło go nasze podejście. Osobiście udzielił nam ślubu i uczestniczył w obiedzie weselnym. Sala była zarezerwowana na rok później i 11 września mieli właśnie wolny termin. Dlatego przemiła właścicielka i bardzo dobra organizatorka wybranego przez nas miejsca bez problemu przeniosła naszą uroczystość na nową datę.

Gdyby można było cofnąć czas, zrobilibyście to samo?
Oczywiście tak! I widzę, że mój mąż również potwierdza:)
Dobre rady dla przyszłych państwa młodych...
Bądźcie sobą, podejmujcie wszystkie decyzje we dwoje, a dopiero później radźcie się innych. Pamiętajcie, że to jest Wasz dzień i to dla Was ma być cudownym wspomnieniem. I jeszcze jedno: przesada w żadnej dziedzinie nie jest wskazana.

1 komentarz:

  1. Skąd ja to znam? Sama zorganizowałam swoje w 30 dni :)

    OdpowiedzUsuń