czwartek, 20 grudnia 2012

Zostałam zmotywowana.


Zmotywowałam się w zasadzie sama, gdy zobaczyłam na blogu Kamilii post czym do ślubu.
No właśnie. Czym do ślubu?? U nas było czymkolowiek, byle dotrzeć, mogę nawet autobusem miejskim. Stanęło na samochodzie szwagierka, ale wracaliśmy... A o tym dalej.
Można zabytkowym autem.



Można karetą.
Można własnym autem





Można inaczej niż zwykle.



A my do kościoła pojechaliśmy czarnym autkiem, a z kościoła wróciliśmy autobusem.








 
Goście nasi byli zaskoczeni. Jedna z moich koleżanek śmiała się głośno, bo przypomniały jej się czasy licealne, gdy na 8 rano jeździła do szkoły.
Było miło i sympatycznie. Tyle czasu już minęło...
Kultowego Ikarusa widuję często i zawsze macham mu. Czasem puści oczko, czasem się uśmiechnie :)
A Wy? Czym jedziecie, bądź jechaliście do ślubu? 

2 komentarze:

  1. miło mi, że stałam się Twoją inspiracją do tego typu posta :)

    autobus z dawnych lat - bombowa sprawa, przez chwilę żartowałam sobie, że pojedziemy tramwajem (bo akurat pod kościołem i salą są tory tramwajowe). a moja Szwagierka miała sesję w zabytkowym tramwaju, bo akurat gdy stali pod kościołem, to jechał, więc zatrzymali motorniczego, flaszkę dali i parę zdjęć sobie cyknęli :)

    OdpowiedzUsuń
  2. super pomysł na autobus ! ;))
    My jedziemy wozem strażackim :)

    OdpowiedzUsuń