piątek, 21 grudnia 2012

Warkocze

Warkocze nie królują aż tak na głowach panien młodych, jak koki czy inne fale bądź fryzury ułożone wręcz przylizane.
Ja dość długo zastanawiałam się co mam zrobić ze swoimi dość upartymi włosami. Wiedziałam jedno, to ie ma być coś co będzie na czubku głowy. W rzeczywistości mój Ukochany jest pół głowy niższy ode mnie, więc gdybym zrobiła sobie taką fryzurę, wyglądalibyśmy jeszcze bardziej komicznie.
Długo chorowałam na tą fryzurę:

Kok na dole z delikatnym warkoczykiem. Gładko uczesane włosy. To było to. Lecz pewnego dnia, obudziłam się i stwierdziłam, że nie mogę iść w takiej fryzurze do ślubu. Jestem osobą szczupłą, gdybym się tak ulizała to widać było by moją chudą, nawet nie szczupłą buzię.
Myślałam dalej. A może kucyk?

Tak, tylko na to samo wychodzi. Gładko uczesane włosy i pozbawiam się welonu, bo do kucyka jakoś nie pasuje welon. A on mi się tak marzył...
Warkocz? Ale może jakoś go zawinąć z tyłu głowy?

Byłby wilk syty i owca cała. Ale w warkoczu chodziłam na codzień...
A może jednak coś innego, coś nie spotykanego?
Ale gdzie tu welon wpiąć??
Po wielu nie przespanych nocach, wymyśliłam!! Fryzura wiatrem uczesana!

Tak!! To było to!! Gdy mam włosy nie ugłaskane, moja twarz jest zupełnie inna, przede wszystkim pełniejsza. Poszłam do fryzjerki i powiedziałam: "Fryzura wiatrem uczesana, ale tak, żebym mogła welon wpiąć." Proszę bardzo, o to efekt.




Nie była trudna w obsłudze, później sama byłam w stanie zrobić sobie podobną fryzurę na plener.

Tak czy inaczej. O włosy trzeba dbać. 




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz