środa, 30 maja 2012

Mała relacja z naszego wesela

Nasz ślub odbył się całkiem niedawno. Cztery dni temu. 26 maja.
Część naszych gości przyjechała jednym busem już w piątek. Dotarli do pensjonatu w którym spali, zorganizowaliśmy dla nich kolację w stylu włoskim. Były makarony, pizze i zupa toskańska. Wszyscy byli zadowoleni. Dla niektórych impreza na kolacji nie skończyła się, poszli na plażę i tam odpoczywali do wczesnych godzin porannych. ;-)
Sobota.
Na 9:30 miałam fryzjerkę (http://www.trojmiasto.pl/Atelier-fryzjerskie-Edith-o42510.html), polecam ją z czystm sercem. Znam Edytę od kilku lat i od samego początku wiedziałam, że to ona będzie mnie czesać. Fryzurę zrobiła mi taką jaką chciałam i trzymała mi się jeszcze przez dwa dni. Po fryzjerze pojechałam na maikjaż. Z Dorotą spotkałam się pierwszy raz trzy lata temu. Byłam zachwycona jej makijażem i od samego początku wiedziałam, że to ona będzie mnie malować :p
W tym czasie Konrad pojechał po kwiaty. http://www.cofficiarnia.pl/ Kwiaty były takie jak chciałam. Słoneczniki, oraz była butonierka ze słoneczników. Świadkowa nie miała bukietu, miała bransoletkę z kwiatów, co by mieć wolne ręce, świadek miał butonierkę ze storczyków. Jestem zachwycona bukietem, stoi cały czas i przypomina o sobocie.
 Około godziny 13 przyjechałam do domu. W domu okazało się, że czeka na mnie, w zasadzie na nas, przezent od mojej Sis. Moja Sis nie mogła być tego dnia z nami, mieszka w Australii. Gdy dowiedziałam się, że żółty prezent na stole, to od niej, to łzy napłynęły mi do oczu i w tym momencie dopiero się zaczęłam denerwować. Cały czas, byłam opanowana i spokojna. Nawet makijażystka Dorota, była źdzwiona moim spokojem.
Zaczęto mnie ubierać. Z pomocą mamy i świadkowej ubrałam swoją sukienkę. Sukienkę kupiłam w Madonnie w Gdyni. Model Famosa nr 22. Cena jak na Madonnę dobra, nawet niska :p Zdecydowałam się na nią, ponieważ była lekka, mało miejsca zajmowała i była nie tuzinkowa. Miałam welon, który kupiłam w salonie Elizabeth w Gdyni na Świętojańskiej, o długości 2,5 metra i 80 cm.
Po ubraniu mnie przyjechał mój Luby. Z kwiatkami w dłoni wszedł mój książę. Wyglądał bosko. W żółtej kamizelce z żółtymi skarpetami w szaro-stalowym garniturze.
Błogosławieństwo i wyjście do kościoła. Zejście po schodach w falbanach z trzeciego piętra jest nie lada wyzwaniem. Ale w końcu mi się udało. Jechaliśmy do ślubu samochodem szwagierka, czarnym z białymi kokardami przy klamkach.
Dotarliśmy do kościoła 40 minut przed czasem, chwilę po nas przyjechali nasi goście. Przyjechali starym autobusem. http://kultowyikarus.pl/ Goście byli zachwyceni. Przed mszą Konrad dał mi prezent, o którym mówił mi przez trzy tygodnie. Dostałam pudełko na koperty, które mi się bardzo podobało, ale cena mnie troszkę przeraziła. http://www.onefineday.pl/cardboxy.html Oczywiście dostałam żółte ze słonecznikem na przodzie.
W zachrystii, po rozmowie z księdzem, po podpisaniu dokumentów, rozpoczęła się msza. Do mszy przygrywała pani wiolonczelistka http://harmoniadzwieku.pl/ Jesteśmy zadowoleni z repertuaru. Pani Oriana bardzo miła i sympatyczna osoba.
Kościół mieliśmy ustrojony samymi świeczkami w wysokich metrowych świecznikach, stroiła nam kościół pani Małgosia. Bardzo miła osoba, która wysłucha, doradzi i wymyśli coś ładnego. http://www.diamond-decor.pl/ Na sali weselnej pani Małgosia zrobiła przepiękne bukiety z białych kwiatów, poprzetykane słonecznikami.
Po kościele wraz z wszystkimi gośćmi pojechaliśmy Ikarusem na salę. Restauracja Via-mare w Rewie. http://rezydencja-lux.pl/ Brak mi słów na opisanie jak pyszne jedzenie tam było. Po wielu, wielu złych opiniach denerwowaliśmy się, czy wszystko będzie takie jakie powinno być. Było CUDOWNIE!!!!!! Za tak bogate, wyrafinowane menu zapłaciliśmy bardzo, bardzo mało. Goście byli zadowoleni i zachwyceni, a ochów i achów nie było końca.
Na weselu porywał nas do tańca zespół Apus. http://www.zespolapus.eu/ Krzysiek i Łukasz mają mnóstwo nie spożytej energii, o 3:30 musieliśmy ich wyganiać do domu, chcieli grać dalej, choć tak naprawdę na parkiecie oprócz nas została jedna para.
Tort mieliśmy zamówiony od Kandulskiego (http://www.kandulski-gdynia.pl/index.html), o smaku gruszkowym. Tort był przepyszny, gdyby nie to, że nie pasował do całej naszej żółtej kolorystki wesela. Był czerwony :p Nie wiemy dlaczego. Czerwony = kolor miłości :p
Między nami biegało dwóch fotografów. http://crodo.pl/ Kordania znam od trzech lat i znów się powtórzę, nie chciałam innego, od początku wiedziałam, że to on, nie kto inny będzie robić nam zdjęcia.
Czasem Kordian wraz z Andrzejem, potykał się o dwóch kamerzystów :p o Piotra i Filipa. http://pmst.pl/ Dwaj młodzi, wyluzowani chłopacy.
Obrączki zrobiliśmy u Czarkowskiego w Gdyni. Mieliśmy swoje złoto, więc zapłaciliśmy tylko za robociznę. https://www.swiatzlotasklep.pl/obraczki_zolto-bialo-czerwone_6mm_-_o3k_005,38,62.html Moja jest tylko bez kamieni.
Dzień minął, jesteśmy zadowoleni i szczęśliwi.
Życzę każdej parze opanowania i spokoju takiego jak ja miałam.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz